~Jessy~
Podbiegłam do tego chłopaka, który trzymał mojego piesiulka.
-Ty mój najsłodszy, najseksowniejszy, najukochańszy skarbeńku! - krzyknęłam.
-Wiesz... Jeszcze się nie znamy, ale możemy sp... - powiedział niebieskooki brunet. Biedak, myślał że mówię do niego. Przerwałam mu i wyrwałam mu Gemmę.
-Ooooj, seksiaku, ja żartowałam, ja nie chciałam Cię zgwałcić, nie uciekaj więcej, dobrze? - na te słowa Gemma polizała mnie po twarzy.
Chłopcy mieli niezły ubaw, a ten od mojego pieska stał zdezorientowany. Dopiero teraz uświadomiłam sobie, że gdyby nie oni, mój piesek mógłby zginąć.
Rzuciłam się im po kolei na szyję, dziękując każdemu z osobna. Gdy skończyłam, krótkościęty brunet przedstawił nam grupkę.
-Ja jestem Liam, to Harry, Zayn, Niall i Louis.
-Ja jestem Jessy, to Alex i mój piesiunio Gemma. - powiedziałam.
-Eeem... Może to zabrzmi głupio, ale czy mogę zrobić wam zdjęcie? - zapytała Alex. Aaaach, ona i ten jej nierozłączna lustrzanka.
-Pewnie - odpowiedzieli jednocześnie. - Chcesz też autograf? - spytał ten... No... Henry.... Niee... Harry, tak, Harry.
-Że niby co? - Alex spojrzała na nich z miną WTF?
-No wiesz... To takie podpisy na kartce od sławnych osób. - mówił Niall.
-Że niby wy jesteście sławni? - spytałam.
-Poczekajcie chwilę.... Hi! We're One Direction.
-Eeeee... Wiem! Wiem! Wiem, wiem, wiem, wiem, wiem, wiem! Wieeeeeeeeeeeeem! Macie taką zajebistą piosenkę!! Taką rok mi, rok mi, rok mi, jeea! - zaczęłam spiewać, lub jak kto woli - wydzierać się.
-Dziwne, że zapamiętałaś akurat tą... - poruszał śmiesznie brwiami Louis.
-Nie czepiaj sie! - powiedziałam uśmiechając się. Nasze oczy się spotkały. Zatopiłam się w jego cudnych, błekitnych tęczówkach. Paczaliśmy tak sobie, paczaliśmy, paczaliśmy.... Aż w końcu zamroczyło mnie i zemdlałam, ostatnie co usłyszałam, to jego cudny głos:
-Nie wiedziałem, że tak działam na dziewczyny....
~Alex~
Jessy patrzyła Louisowi w oczy przez dobre 5 minut, póki jakieś dziecko nie przywaliło jej dość mocno piłką w głowę. Wtedy zemdlała. Zawaliłaby głową w krawężnik, gdyby nie to, że Loui ją złapał. Wziął Jess na ręce i położył na najbliższej ławce. Ten Liam chciał dzwonić po pogotowie... Trochę on nadopiekuńczy, ale nie wnikam... Nie pozwoliliśmy mu na to, i już po 15 minutach Jess obudziła się i momentalnie wybuchnęła śmiechem.
-Co ty robisz? - spytał się Niall
-My tu się zamartwiamy, a ty się śmiejesz? - Louis był jednocześnie szczęśliwy i zły.
-Martwiliście się o mnie? Awwwwww! Hugnijmy się! powiedziała Jess - jak powiedziała, tak zrobiliśmy.
Nagle Jess oderwała się od nas i krzyknęła, jak to ona:
-O kuuuurwaa!
-Co znowu? - jęknęłam.
-Która godzina? - spytała szybko.
-Prawie 19, a co? - nadal nie kumałam.|
-A kolacja? - wydarła się wskakując na deskorolkę i ciągnąc przy tym Gemmę w stronę domu.
-O ja pierdziele! - wykrzyknęłam i pojechałam za nią. Zostawiłyśmy tam tego uroczego mulata...Przepraszam, całą piątkę przeuroczych chłopców... Zdyszane wpadłyśmy do domu, rodzice już siedzieli przy stole i nerwowo spoglądali na zegarki.
-Dziewczęta, jak wy wyglądacie?! - krzyknął mój tata.
-Sratatata - odpowiedziała Jess i usiadła do stołu. Zrobiłam to samo.
-A więc o czym chcieliście pogadać? - spytałam w oczekiwaniu na drugie danie.
-No więc.... - zaczęła moja mama.
-Musimy wyjechać - powiedział prosto z mostu mój tata.
-Hmmm.... Cóż, to żadna nowość... - powiedziała obojętnie Jess.
-Właśnie, przyzwyczailiśmy się do tego. - powiedział Matt.
-Ale tym razem tylko my... Nie wy, tylko my, sami... Wy, to znaczy ty, Jess i Matt zostajecie tutaj, a my wyjeżdżamy... - jąkała się Pani Price.
-Że chwilunia... Zostawiacie nas samych tutaj.... I będziemy mieszkać tutaj na zawsze przezawsze... - mówiła Jess
-Że kurwa mać ja pierdolnę zaraz co? - wrzasnęłam.
-Nie tak całkowicie same, zostanie z wami Clarissa i Jacob. - mówił całkowicie opanowany Pan Price.
-W sumie my już jesteśmy gotowi.... - mówiła moja mama.
-A można chociaż do kurwy nędzy wiedzieć dlaczego i na ile? - wrzeszczała Jess
-Kurwa, uspokójcie się wszyscy! - krzyknął Matt.
-Jakaś ty głupia, Germadotto! Wyjeżdżamy już na zawsze! Myślisz że skąd masz te zasrane pieniądze!? Musimy ciągle uciekać przed policją i nie chcemy was narażać! - mój tata już był cały czerwony na twarzy.
-Do widzenia skarbie. - powiedziała moja mama po czym mnie przytuliła.
Jess szybko pożegnała się ze swoją mamą i pobiegła na górę. Rodzice wyszli.... Byłam nieźle oszołomiona, wkurwiona i... Taka pusta. Wybiegłam z domu. Znalazłam jakąś rzeczkę i robiłam zdjęcia. (klik i klik). Wiedziałam, że Jess pewnie jeździ na desce i znając życie sięgnęła po papierosa. Zawsze gdy zdarzały się podobne sytuacje, paliła. Ja teraz też miałam ochotę na porządną fajeczkę. Weszlam do sklepu, kupiłam 2 słoiki nutelli i paczkę fajek. Wróciłam nad ową rzeczkę, zapaliłam fajkę i jadłam nutellę. Po chwili nie wiem skąd wytrzasnęła się podrapana i poobijana Jess.
-Pieprzone kamienie. - wysyczała.
Jak myślałam, paliła.
-Daj nutellę. - powiedziała.
Podałam jej słoik. Zaczęłyśmy o tym wszystkim gadać. Nie pamiętam co się działo później, bo razem z Jessy usnęłyśmy.
Zajebiste *__*
OdpowiedzUsuńDaaawaj Następny ^__^
super pisz nastepny
OdpowiedzUsuń