~Jess~
Nie wiedziałam co o tym wszystkim myśleć. Jak oni mogli tak po prostu wyjechać? Wybiegłam z domu i na deskorolce pojechałam przed siebie. Po drodze znalazłam sklep. Kupiłam paczkę fajek. Palenie rzuciłam półtora roku temu, ale już od około tygodnia z powrotem zaczęłam palić. Tylko Matt o tym wiedział. Jeździłam paląc papierosy. Sama się sobie dziwiłam, ale po trzech godzinach zostały mi tylko dwa. Stwierdziłam że nie kupię już kolejnej paczki. Po jakimś czasie dojechałam na polankę przy której zobaczyłam Alex. Ona też paliła, i miała nutellę. Usiadłam koło niej, wzięłam słoik, pogadałyśmy sobie i Alex zasnęła. Ja udawałam że śpię, bo wiedziałam że inaczej mój menel by nie usnął. Gdy upewniłam się, że Alex śpi, łzy samowolnie zaczęły mi lecieć po twarzy. Nie powstrzymywałam ich. Dopiero wtedy dotarło do mnie, że już nigdy nie zobaczę swoich rodziców. Nie mogłam uwierzyć, że oni są przestępcami. Jestem córką oszustów, jak to cudownie brzmi. Z drugiej strony, nigdy ich zbyt mocno nie kochałam. Już Clarissa i Jacob, którzy byli małżeństwem i u nas w domu pomagają, są mi bliżsi. Kocham ich. Zupełnie jakby byli moimi rodzicami. Tak rozmyślają, ze łzami w oczach zasnęłam.
Obudziłam się widząc piękne, niebieskie oczy Louisa, leżac w wygodnym łóżku.... Stop Stop Stop!!.... Leżałam w swoim łóżku, choć zasypiałam na polance, a koło mnie leżał Lou, na szczęście w ubraniach.
-Czy my... No wiesz... Ekhmm... Seksiliśmy się?- to było pierwsze co przyszło mi do głowy.
-Nie. - odpowiedział Lou przez śmiech.
-No co? Wszystko mogło się zdarzyć, tym bardziej że nie pamiętam jak się w łóżku znalazłam. Właśnie, kurde, co się stało? - powiedziałam
-Otóż wczoraj szliśmy z chłopakami na polankę, i tam znaleźliśmy ciebie i Alex. W twojej kieszeni był telefon. Znaleźliśmy tam kontakt o nazwie: Matt ;* więc zadzwoniliśmy. Jak się dowiedzieliśmy, to twój brat. On przyjechał po nas, opowiedział nam wszystko o waszych rodzicach, i tak oto tu jesteśmy.
- powiedział.
Na wypomnienie rodziców pojedyncze łzy spłynęły mi po twarzy. Lou widząc to otarł mi je, ale to nic nie dało, rozpłakałam się na dobre. Bez słowa objął mnie, a ja wtuliłam się w niego jak małe dziecko.
-Csiiiii... Mała, wszystko będzie dobrze. - wyszeptał mi Lou do ucha, a mnie przeszedł przyjemny dreszczyk.
-Cóż... Chyba masz rację. A czy ty spałeś w moim łóżku?
-Emmm... Tak, ale do niczego nie doszło! Przysięgam! - powiedział cały czerwony Lou.
-Wierzę Ci na słowo- powiedziałam promiennie się uśmiechając. -Ale mam takie zakwasy, że nie dam rady zejść na dół. - zrobiłam minę szczeniaczka.
-Eeeeh, wskakuj. - powiedział Louis nadstawiając się tak, żebym mogła wejść mu na barana.
Na samym dole, przy wejściu do kuchni krzyknęłam:
-Louis, stóóóój!
Niestety, było już za późno. Z całej siły przyrąbałam we framugę.
-Ty cioto zasrana, auuuuuć! Pojebało cię. Cwel. Ham. Pierdolony sukinsyn. Męska dziwka! No dajcie mi ten pierdzielony okład zasrańce! Co się kurwa gapicie!? Jaaazda! Chcę okład i tabletki. Juuuż! - wrzeszczałam. Oczywiście wszyscy siedzieli w tej kuchni i gapili się na mnie jak na ducha. Dopiero gdy zaczęłam wrzeszczeć Liam ułożył mnie na kanapie, Zayn dał mi okład, a Harry wodę i tabletki. Louis stał w wejściu i patrzył na mnie ze strachem wymalowanym na twarzy. Alex zaczęła na niego naskakiwać, to samo Matt.
-Zostawcie go!! - wydarłam się z całej siły, po czym skuliłam się z bólu na kanapie. Wszyscy umilkli. Z trudem sięgnęłam po tabletki i połknęłam 3 na raz. Potem znów zwinęłam się na sofie. Usłyszałam jakieś niewyraźne głosy, a potem poczułam że wszyscy opuszczają pokój. Po chwili ktoś podszedł do mnie... Co ja pierdolę, kroki tego KTOSIA rozpoznałabym wszędzie. Otworzyłam oczy. Louis klęczał przede mną, trzymając mnie za rękę. Miał zaszklone oczy, ale nadal wyglądały pięknie.
-Ja... Ja przepraszam, ja nie chciałem, nie widziałem.... Ja... - mówił strzępkami Lou.
-Csiiiii... Mały, wszystko będzie dobrze. - powiedziałam udając jego seksiasty głos. - I przepraszam, zawsze jak się denerwuję, to wyzywam.
-Dobrze, a teraz odpocznij, ja zawołam resztę. - powiedział.
Zdobyłam się jedynie na złapanie go za rękę i cichy szept:
-Zostań tu ze mną.
Mówiąc to przesunęłam się w głąb kanapy, robiąc miejsce Louis'owi. Od samego początku poczułam ogromną sympatię do tego człowieka. Ostatnie co zapamiętałam zanim usnęłam, to jego delikatny pocałunek na moim czole.
~Alex~
Wyszliśmy z kuchni, bo Louis chciał porozmawiać z Jess. Coś czuję, że ona mu się podoba. Poszliśmy do salonu, gdzie chłopcy zaczęli grać w fifę. Mnie po 10 minutach wgapiania się jak to oni sobie grają, znudziło się i wyszłam zapalić. Nie mogłam się powstrzymać, zresztą Jess też pali, Matt mi powiedział. Rozumiem, że bała mi się powiedzieć, kiedyś byłam na tym punkcie przewrażliwiona, ale mi przeszło. Wyszłam na balkon i stanęłam przy barierce. Po chwili dokładnych poszukiwań, stwierdziłam, że nie mam zapalniczki. Fuck, musiała zostać na polance. Rozejrzałam się po balkonie. Tak, gratulacje geniuszu. Z pewnością wyrośnie mi zapalniczka w betonie przed nosem. Zaklęłam pod nosem i usłyszałam czyjś cichy śmiech. Odwróciłam się i zobaczyłam Zayn'a.
-Czego się szczerzysz? Ja tu kryzys przeżywam, a ty się chichrasz. - powiedziałam zbulwersowana.
-Łap. - rzucił mi zapalniczkę.
-Palisz? - spytałam zaciekawiona.
-Nie, wiesz. Włosy sobie podpalam zapalniczką. - powiedział sarkastycznie.
-Kurwa, jakież to zabawne - odpowiedziałam zapalając szluga.
-A... Właśnie... Daj mi jednego... - powiedział zmieszany.
-Zapalniczkę to masz, ale fajek to już nie? - zapytałam przez śmiech podając mu papierosa.
Staliśmy tam tak sobie, rozkoszując się dymem nikotynowym, póki ktoś nie wytrącił mi papierosa z ręki. Byłam zdezorientowana, a ten ktoś to wykorzystał, i wyrzucił przez balkon całą moją paczusię. Na moje nieszczęście wpadła do basenu. Na maksa wkurwiona odwróciłam się, i zobaczyłam zadowolonego z siebie Niall'a.
-Kurwa, idioto!! Co ty sobie wyobrażasz??
-Nie chcę, żebyś paliła.
-A co cię do kurwa obchodzi? Oddawaj kasę matole!
Niall wyciągnął z kieszeni 5 dolców i mi je dał.
-Uugggrr... Po jaką cholerę mi to wyrzuciłeś?
-Nie chcę, żebyś paliła w moim towarzystwie.
-Nikt Cię tu nie zapraszał!
-Nie lubię, gdy ktoś pali.
-A walcie się wszyscy, kurwa, idę po Jess. - powiedziałam i zbiegłam do kuchni. Na sofie Lou leżał koło niej, a ona spała.
-Czy wy... - nie dokończyłam, bo Louis mi przerwał.
-Nie, nie było 69. Czemu wy jesteście tak przewrażliwione na tym punkcie? - mówił uśmiechając się.
-Nie wiem.. To odruchowe - powiedziałam uśmiechając się. - Mogę ją obudzić? - spytałam.
-Nie. - powiedział ostro Louis.
-Kuźwa, nikt mnie nie kocha. - powiedziałam i wyszłam do sklepu po szlugi.
W drodze do sklep jakaś grupka dziewczyn podeszła do mnie z prośbą o autografy... To było dziwne... Ale rozdałam im je i weszłam do sklepu. Wzięłam 3 paczki Malboro, moje ulubione, czerwone, i zapaliłam. Mmmm... Uwielbiam to. Wiem, że mnie zniszczy, ale po prostu to kocham. Tak na prawdę szlugi wyciągnęły mnie z cięcia się. Usiadłam na jakiejś ławce, bo nim się zorientowałam, byłam w parku. Dopiero teraz zaczęłam rozmyślać, czemu Niall wyrzucił mi fajki. Przecież mógł zostać w salonie i dalej grać w tą swoją fifę. O kurwa. Chyba... Chyba mu na mnie... Niee, to niemożliwe, znamy się jakieś dwa dni, nie mógł się we mnie zakochać, prawda? Nieważne, przejdzie mu z czasem... Chyba... Rozmyślałabym tak dalej, gdyby nie zachód słońca. Zawsze lubiłam go fotografować, więc tym razem też tak zrobiłam. Wyszły naprawdę śliczne zdjęcia. Nagle zadzwonił jakiś nieznany numer. Odebrałam.
-O mój Boże, gdzie Ty jesteś??
-Eeee... W parku jakimś... A kto mówi?
-Tu Niall, martwimy się.
Zrobiło mi się głupio, że tak po prostu sobie wyszłam, ale cóż...
-Spokojnie, zaraz będę.
-Nie! Powiedz mi gdzie jesteś, przyjadę, nie chcę, żeby ktoś Ci coś zrobił
-Doobrze, w parku przy najbliższym monopolowym.
-Piłaś?
-Niee, coś Ty. Co się tak o mnie martwisz?
-Nie ruszaj się stamtąd, już jadę.
Fajne ale te wulglarne słowa już mniej proszę zmniejsz ich ilość :)
OdpowiedzUsuńczemu ty się tak czepiasz? Ludzie się denerwują i przeklinają,tak było i w tym wypadku.Nie ogarniam.Jak ci się nie podoba to nie czytaj.
UsuńJula :D rozdział zajebisty :** czuję to,że będą jeszcze lepsze rozdziały *.*
Zostałaś nominowana do libster award więcej info u mnie : http://loveonedirectionforeve.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńUwielbiam to!!A zwłaszcza ten fragment gdzei Zayn mówi:nie włosy sobie podpalam zapalniczką..PADŁAM!!!LOL XD
OdpowiedzUsuń;DDDD Dzięki *.* Te komentarze wiele dla mnie znaczą ^^
Usuń